Kategorie

schudłam,schudłam,schudłam!

wiem kochani, nie powinnam się tak ekscytować. Ale nie potrafię! Schudłam 5 kg. Czyli aktualnie ważę 67 kg. Jednak moja odchudzeniowa terapia musiała być trochę bardziej radykalna. W dietę i brzuszki włączyłam także pilates. 40 min ostrego trenigu przy mojej ulubionej muzyce. 40 minut spalania tłuszczu. Czyli w dwa tygodnie schudłam 5 kg!!Ach,życie jest piękne. Zostało mi jeszcze tylko 9 kg do zrzucenia.

podsumowanko 23.04

jogurt naturalny 220kcal

kuskus z groszkiem+legawa grillowana 400kcal

batonik fitness 106kcal

jajecznica +pol kromki chleba 245kcal

razem 970 kcal

marszobieg tak

brzuszki tak

podsumowanko 22.04

banan*2

gruszka

5 wafli ryżowych

obiad sałatka z kurczakiem

kolacja  kromka chleba z serem i ogorkiem

razem 1200 kcal

marszobieg tak

brzuszki tak

podsumowanko 21.04

4 wafle ryzowe 4*36 kcal

risotto grzybowe 300kcal porcja

kisiel truskawkowy 126 kcal

kolacja (kabanosik,serek,jajko,mizeria,papryka,pomidor)400kcal

RAZEM 974kcal

zero marszu

zero brzuszkow

wyścig z moherowym beretem

Słyszeliście jak wiozą konie na rzeź?Albo inne zwierzęta? W jakich tragicznych warunkach spędzają ostatnie godziny swojego życia? Na pewno wiecie. Koń na koniu. Poranione. Chore. W agonii. Nie mają nawet dla siebie tych kilku metrów,żeby odpocząć w czsie tak dłgiej podróży. Potworne(dlatego jak możecie oddajcie 1%podatku na koniki lub psy!). W każdym razie w podobny sposób przewożeni są pasażerowie krakowskich autobusów. Niestety raz na rok podczas wyjść z klasą, muszę obejść się bez transportu samochodowego i przesiąść się do autobusu. Koszmar,istny koszmar! Jak jedziemy jeszcze dokądś, to udaje mi się znaleźć miejsce. Mam już swój sposób na moherowe berety. Przyjeżdza autobus, szybko przeciskam się przez moich klasowych frendów,żeby być jak najbliżej autobusowych drzwi. Drugim okiem obserwuję sytuację i wyczuwam wroga. Moherowy beret stoi naprzeciwko mnie. Widzę, że się szykuje do akcji. Spoglądam w autobus i widzę jedno wolne miejsce przy oknie na samym początku-ja jestem przy końcowych drzwiach. Myślę sobie’O,kurwa,dlaczego ja zawsze muszę mieć pod górkę,nawet z pieprzonym siedzeniem w autobusie?‚Drzwi się otwierają, ludzie wychodzą. Moherowy beret zmienia swoją postawę,widzę,że się nachyla,żeby zaraz z miejsca wyrwać do mojego,kurwa,miejsca. Wtedy ja wskakuję do autobusu,przeciskam się przez ludzi, gdy widzę,że inny moherowy beret wszedł pierwszymi drzwiami i zaraz mi zajmie miejsce. Wytężam ostatnie moje siły, dobiegam do miejsca i zajmuje je. Uff,udało się. Dwa moherowe berety są wściekłe,a ja mam to w dupie. Ważne,że mam miejsce.Udaję,że ich nie widzę. Patrzę się w okno.Niech moherowe berety stoją.Niestety jak wracamy z kina,czy z czegokolwiek,żeby dojechać do pieprzonej szkoły i żeby stamtąd nas rodzice odebrali,jakby nie mogli z kina, to jedziemy stłoczeni jak bydło. Każdy na każdym. Trzymam się rurki,a  nade mną facet trzyma rączkę w krótkiej koszulce i z tak włochatą pachą,jakby dopiero co z ery kamienia uciekł. Patrzę się w jego pachę,bo ma z 180cm i widzę kropelki potu na jego włoskach z pachy. O mało co się nie zrzygam. Za mną,albo raczej na mnie,bo mi nadeptuje na nogę,stoi baba z oddechem trupim. Gorzej niż czosnek.Obok stoją moje frendy. Ufff,oni chociaż się myją,ale cały czas kurwa na mnie wpadają. Cały autobus paruje,nie masz gdzie się ruszyć, jak oddychać. Jak kurwa w chinach,szkoda tylko, że nie mamy upychaczy do autobusów.

podsumowanko 20.04

Zjadłam :

*5 wafli ryżowych z błonnikiem 5*36kcal

*jeden jogurt naturalny 370 g 3*63+30=220kcal

*jeden łosoś gotowany  350 kcal

*jeden batonik fitness 96kcal

*mizeria z jogurtem 80kcal

RAZEM 926 kcal (o kurde,jak tak będę robić to moja dieta będzie 900kcal a nie 1300!juppi!)

ĆWICZENIA:

*marszobieg 40 min

*brzuszki 6  serii

mój marine style

 

Dzisiaj pod prysznicem oświeciło mnie, jak  dodawać zdjęcia. Ze względu na to, że cały czas miałam błąd wyjścia/wejścia, postanowiłam spróbować przez inną wyszukiwarkę. I się udało. A oto mój marine style.

odchudzanko

No to zaczynamy! Oczywiście od jutra:) Aktualnie ważę 70,5 kg. Innych wymiarówz lenistwa nie pobrałam,ale obchodzą mniej najmniej. Na wybiegu nie zamierzam się prezentować. Moja dieta to 1300kcal. Ale równie dobrze możecie w wasz styl życia wprowadzić dietę 1000 kcal, 1200 kcal lub 1500kcal.  Mój dzień składa się z:

*ŚNIADANIA 125 kcal – kanapka,czyli1 kromka chleba razowego+liść sałaty+2 plasterki szynki z indyka+2 plastry pomidora +herbata ze słodzikiem,ewentualnie szklanka soku bez cukru(18kcal extra)

*II ŚNIADANIE- 108kcal -3 wafle ryżowe

*III ŚNIADANIE- 50kcal -jabłko

*OBIAD – 400kcal, w zależności od dnia, risotto z grzybami,ryba,grillowane mięso i sałatki

*KOLACJA - 300kcal- zwykle kanapka

*PRZEGRYZKA(bo późno chodzę spać)-około 300 kcal  zwykle jest to jogurt naturalny

Ogólnie  śniadanie powinno mieć 300kcal, obiad 400kcal,kolacja 300kcal,a reszta powinna pójść na przegryzki. Ale uważam,że każdy powinien to robić według własnego upodobania.Ja lubię mało śniadanka, bo zwykle za dużo zmieścić nie mogę. Dopiero,jak się poruszam i rozbudzę,robię się bardziej głodna i wtedy czas na przegryzkę. Poza tym,je się też z nudów,dlatego warto zjeść mniej na śniadanie,żeby później móc częściej przegryźć. Codzienne będe tutaj dodawać moje menu. Aktualnie przyrządzam moje potrawy sama, gdyż nie mogę sobie pozwolić na to,żeby pani K. dolała mi mnóstwo oleju,albo kurczaka zamiast ugrillować, usmażyła. Ale nie przeszkadza mi to w ogóle. Powiem nawet więcej,gotowanie sprawia mi przyjemność.Dużo większą niż odchudzanie.

moja najkoszmarniejsza randka

Chciałam zacząć, że było mnóstwo koszmarnych randek w moim krótkim życiu. Ale tak naprawdę koszmarnych było  tylko kilka,a ogólnie randek było mnóstwo. Ale wszystkie one dostały nominacje do tej kategorii. Z O. poznaliśmy się przy automacie do kawy w szkole. Stał tam niedbale oparty o automat i czekał, aż czarna lura spłynie do kubka. Przy tym szeroko się do mnie uśmiechał. Był starszy. Dokładnie nie wiedziałam, z której jest klasy,ale wiedziałam, że jest sporo starszy, bo był bardzo pewny siebie. Koty nie mają takiej maniery. Nie był przystojny. Młodzieńczy trądzik pokrywał mu całą twarz. Tylko było widać jasnoniebieskie,duże oczy, które wnikliwe Cię obserwowały. Coś mnie w nim zaciekawiło. Chyba ta jego niebywała pewność siebie, ten szelmowski uśmiech i ta podstępna zuchwałość. Nie myślałam o nim w kategorii’chlopak, tylko kolega.Wiedziałam, że z nim na pewno nie będę się nudzić. I się umówiliśmy. To były szkolne wagary. Udało mi się przechytrzyć Pana M. i się obyć bez jego obecności. Na początku było śmiesznie, cały czas mnie rozśmieszał, dowcipkował. I później miała być pizza. No pewnie,czemu nie. Ale w czasie drogi zaczął mówić’ty stawiasz,ty stawiasz pizzę”. Na początku myślałam,że to są żarty,ale po 10 powtórzeniu, że ja stawiam pizzę i że on jest taki super, że nigdy w życiu by niczego dziewczynie nie postawił i że to jemu powinny stawiać,a nie on im, stwierdziłam,że chyba naprawdę nie żartuje. Po dość długim gadaniu,że dziewczyny powinny się cieszyć,że moga się z nim spotkać i że on im robi wielką łaskę i że on nigdy ie bierze pięniedzy na randki,bo to one mu zawsze za wszystko płacą,doszłam do wniosku,że to nie moja liga i dezerteruję. Ale za to jego bezczelne zachowanie i brak honoru,należała mu się kara. Weszliśmy do pizzeri, zamówiłam jedną z najdroższych pizz i jakieś napoje. I gdy już się najadłam, powiedziałam,że idę do toalety i zaraz wrócę. I poszłam. Ale nie do toalety. Uciekłam do jednej z taksówek, które stały przed lokalem. Na komórce mojej było z 50 nieodebranych połączeń od niego. Na gadu też mi coś pisał,ale nigdy nie odczytałam tych jego wiadomości. A w szkole udawałam,że go nie zauważam. Nie wiem jaka była jego reakcja, na to, że już nie wróciłam. Ale sądzę, że pewnie siedział jak zamurowany i chyba nigdy się z tego nie otrząsnął.

i po chuj ci ta miska??

Odwiedził mnie dzisiaj znajomy mojego kuzyna. Taki nowobogacki chłopek roztropek. Ale przynajmniej pocieszny jest i zawsze mam niewyobrażalnie dobry humor po spotkaniu z nim. Cieszy mnie świadomość, że na świecie można znaleźć tak głupich ludzi. I to tak niedaleko. Jak to przyjemnie śmiać się z czyjejś głupoty.

ON: Wiesz ze względu na to, że mam już prawie 20 lat, tata kupił mi prezent na urodziny wcześniej.

JA: acha,fajnie. A kiedy masz te swoje urodziny?

ON:No, 1 lipca. Ale wiesz, tata mi już dał prezent.

JA: Acha,super, to będzie chlanie. (Dużo bardziej interesuje mnie termin chlania, niż jego pieprzony prezent,może to być nawet lot w kosmos, mam to w dupie).

ON: No tak. Nie jesteś ciekawa,jaki prezent dostałem?

JA: Nie……………..A powinnam być?

ON:No tak,dostałem taki mega prezent,że nie uwierzysz.

JA:Chuj mnie to obchodzi szczerze mówiąc.

ON:Chodź,pokażę Ci.

I moim oczom ukazuje się Porsche Cayenne .  Takie samo stoi u nas w podziemnym garażu,tylko nowsze. Rocznik 2012.  Nie wspominając o innych luksusowych autach,które mamy. Samych firmowych skod mamy około 30. Ale o autach będzie osobny post.

JA: No nic specjalnego,mamy takie w garażu tylko rocznik 2012. A to który rocznik???2000?

ON: 2004!Ale to jest moje własne!!! Zobacz,jakie piękne jest w środku!!

I ON otwiera drzwi od strony pasażera. I oczom moim ukazuje się najszkaradniejszy widok,jaki można sobie wyobrazić na podłodze w Porsche Cayenne.

JA: Co to kurwa jest??? -pokazując na podłogę

ON: To jest miska.

JA: jaka kurwa miska????

ON:Normalna miska. Taka do której wkłada się nogi podczas jazdy.

JA: Po chuj twój pasażer, siedzący w porsche, ma wkładać nogi do miski podczas jazdy???

ON: Ty taka nieżyciowa jesteś!!Żeby mi dywaników nie pobrudzić!!

No tak. Jego rodziców stać na Porsche,ale już na nowe dywaniki nie. Lepiej więc jeździć z miską w Porsche.